Zapewnie nie wszyscy z Was mieli jeszcze szansę dostać się na stronę Gamers Universe. Jeśli nie, to zapraszam do działu z linkami - tam odnajdziecie to, czego szukacie.
Powiem wprost – jestem wkurzony i załamany. Przez ostatnie osiem miesięcy niezliczoną ilość godzin spędziłem na „opiekowaniu” się tą stroną. Były dni, że było naprawdę ciężko. Zdarzały się też tygodnie bez jednego wolnego dnia. Wszystko to tylko po to, żeby nasz serwis rósł w siłę, żeby już wkrótce znajdował się na ustach wszystkich Graczy w Polsce. I nie tylko w Polsce, ale też i na świecie -swoje przedstawicielstwa mieliśmy również w Grecji oraz Anglii. Plany były jeszcze większe - ekspansja Ameryki Północnej oraz innych krajów Starego Kontynentu.
Niestety… Dwa dni temu zdarzyło się najgorsze: inwestorzy postanowili wycofać swoje udziały ze spółki. Tym samym pracę straciło mnóstwo ludzi – w Polsce, w Grecji, w Anglii… Wszyscy robiliśmy to, co tak naprawdę kochaliśmy. I nadal kochamy. Naszym marzeniem było to, żeby utrzymywać się ze środków do życia, które pochodziłyby z branży growej. I nasze marzenia się spełniły. Praca dla Gamers Universe nie była zwykłą pracą. Były to kolejne wyzwania, czasem ciężkie do zrealizowania, ale zawsze takie, które po pomyślnym zakończeniu dawały nam niesamowitą satysfakcję.
Budząc się o szóstej rano nie myślałem o tym, że znów nastał kolejny dzień, w którym trzeba zmagać się z czymś nielubianym. Wręcz przeciwnie! Cieszyłem się, że mogę zasiąść przy laptopie i dzielić się z innymi kolejnymi wiadomościami ze świata gier, dostarczać recenzji, zapowiedzi, tłumaczeń filmów i wielu innych rzeczy, które pomimo tego, że tworzyło się w towarzystwie dość napiętych terminów, to jednak sprawiało to wiele frajdy.
Miało być tak piękne - dalekosiężne plany, największy serwis growy w Polsce i być może na świecie. Było oficjalne otwarcie w Warszawie. Artykuły w gazetach. Spotkania z ludźmi z branży. Wszystko szło w jak najlepszym kierunku. Niestety ktoś stwierdził, że to nie ma sensu, że nie daje to na dzień dzisiejszych wystarczających profitów. Przecież to była tylko kwestia czasu!
Nie zabrano mi pracy. Zabrano mi urzeczywistnienie mych snów. W brutalny i bezceremonialny sposób. Praca to praca - zawsze można jakąś znaleźć. Niestety… to coś co jeszcze kilka dni temu rosło w siłę, dziś zostało brutalnie stłamszone, rozgniecione, a następnie bezwzględnie doprowadzone do nicości.
Przykro mi. Bardzo. Wiem jednak, że już wkrótce emocje znikną, a na ich miejsce zjawi się coś innego - silniejszego, co doprowadzi do powstania jeszcze lepszej strony o grach. W końcu ja i moi „ziomale” robimy to od lat. Nie poddamy się tak łatwo - świat jeszcze o nas usłyszy!
Otrzymane komentarze