… zmianami. W życiu każdego człowieka zdarzają się takie chwile, że staje przed ważnym wyborem, który zadecyduje w pełni o jego przyszłym życiu. Również i mnie, już kolejny raz, udało się stanąć przed takim właśnie rozdrożem, której ścieżki zapewne usłane są zupełnie odmiennymi różami. Jakimi dokładnie? Tego nie potrafię stwierdzić. Mogę jednak spojrzeć za siebie i podsumować całą tę drogę, którą doprowadziła mnie właśnie do miejsca, w którym się znajduję.
Oczywistym jest, że nie była ona łatwa do przebycia. Mogę nawet stwierdzić, że na pewnych etapach była upstrzona niebezpiecznymi zakrętami, wybojami i czyhającymi tu i ówdzie niespodziankami. Jednakże większość jej kilometrów, to odległości cechujące się radością, miłością i zaufaniem. Czymś, co na zawsze pozostanie w pamięci.
Tak, czy inaczej – bacząc na kolejne etapy podróży, które mnie czekają, postanowiłem zjechać z wcześniej wyznaczonej trasy i udać się w nieznane. Co mnie czeka za horyzontem? Radość? Płacz? Tego dokładnie nie wiem, ale mam szczerą nadzieję i mocno w to wierzę, że będzie to coś dobrego. Nie tylko dla mnie – jako kierowcy, ale również dla wszystkich pasażerów, którzy dotąd mi towarzyszyli i tych, którzy ostatnimi czasy postanowili się dołączyć do pojazdu zwanego życiem.
Pisz po polsku, widownia chce konkretow !
no właśnie lud chce krwawej ofiary publicystyki