Historia przedstawiona w grze TimeShift nie jest jakoś wyjątkowo oryginalna. Przede wszystkim brakuje jej polotu, który mógłby sprawić, że produkcja Saber Interactive na długo zapadłaby w pamięci gracza. Szkoda, bo temat manipulowania czasem można naprawdę bardzo ciekawie rozwinąć, a tak to pozostaje nam historia dwóch naukowców przywdziewających dwa futurystyczne kombinezony, które umożliwiają skok czasoprzestrzenny w bliżej nieokreśloną przyszłość lub przeszłość. Trudno jednoznacznie to stwierdzić, na pewno następuje skok w bok. W alternatywną historię ma się rozumieć.

Muszę przyznać, że stęskniłem się za tą serią. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem na ekranie przygody szybkiego i wściekłego minęło dobrych parę lat. Dziś znów dane mi było raczyć się swądem spalonej gumy i stwierdzam, że to jest to co akurat bardzo lubię. Piąta część opowiadająca o perypetiach Doma i Briana umiejscowiona jest w czasoprzestrzeni po Szybko i wściekle, natomiast przed wydarzeniami rozgrywającymi się w Tokio Drift. Ma to o tyle duże znaczenie, że jak wiadomo, w Japonii zginął jeden z bohaterów, który ni stąd ni zowąd pojawia się w Fast Five. Kto to taki – zainteresowani będą wiedzieć, reszcie społeczeństwa nie będę psuł niespodzianki, jeśli tylko zamierzają jeszcze całą tę serię obejrzeć.

















Otrzymane komentarze