Francuski film oparty na prawdziwych wydarzeniach, który przyciągnął do kin ponad 25 milionów widzów? Czyżby ekranizacja jakiejś powieści historycznej na miarę Pana Tadeusza we francuskim wydaniu? Nie! To po prostu historia z życia wzięta, na którą składa się niesamowite aktorstwo, piękne zdjęcia, przeszywająca muzyka i nieopisana moc, która nie pozwala człowieka oderwać od ekranu. Tę produkcję ogląda się jednym tchem, łapczywie pożerając każdą sekundę filmu Nietykalni. W międzyczasie Intouchables sprawia, że emocje zmieniają się niczym wzory w kalejdoskopie, by pod koniec dokonało się w naszej duszy prawdziwe katharsis.
Czy chcielibyście odbyć podróż dookoła świata w dwie godziny? Znaleźć się na szczycie się na wieży Burj Khalifa w Dubaju, zwiedzić Kreml w Moskwie, lub też przeżyć fajną przygodę Bombaju w Indiach? I to wszystko za kilkanaście-kilkadziesiąt złotych? Wystarczy, że zakupicie bilet na podróż wraz Ethanem Huntem zwaną Mission: Impossible Ghost Protocol, a w przeciągu stu dwudziestu minut otrzymanie tak potężną dawkę wartkiej akcji poprzeplatanej niesamowitymi widokami z całego świata, że na pewno nie będziecie tego żałować.
„Maj nejm ys błąd – wielbłąd” – takim oto zdaniem mogę sparafrazować wypowiedź pewnej „osobistości” z telewizji, opisując w kilku słowach najnowszą produkcję popularnego Jasia Fasoli – Rowana Atkinsona. Rozumiem, że film Johnny English Reaktywacja miała być łatwa, prosta i bezproblemowa w odbiorze, lecz nie oznacza to tego, by zabrakło w niej również dobrego humoru. Niestety, ale oglądając parodię filmów o agentach specjalnych, mam ochotę oglądać masę śmiesznych skeczy, a nie ziewać w oczekiwaniu na jakąś ciekawszą i bardziej śmieszną akcję na ekranie.
Spójrzmy w kalendarz. Jeśli przepowiednie dotyczące końca świata się sprawdzą, to jest małe prawdopodobieństwo na to, że seria Underworld będzie obchodziła swoje dziesięciolecie. W przyszłym roku bowiem mija 10 lat, kiedy to na ekranach kin po raz pierwszy ujrzeliśmy lateksowe i jędrne pośladki Kate Beckinsale, która przez cały ten czas wciela się w rolę wampirzycy Seleny. No, ale kto wierzy w te wszystkie bzdury związane z unicestwieniem Ziemi? Wystarczy spojrzeć na kontynuację sagi o wampirach i wilkołakach, by przekonać się, że większym prawdopodobieństwem jest pojawienie się na naszych ulicach krwiopijców i wyrywaczy dziesiątek par krtań.
Muszę przyznać, że stęskniłem się za tą serią. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem na ekranie przygody szybkiego i wściekłego minęło dobrych parę lat. Dziś znów dane mi było raczyć się swądem spalonej gumy i stwierdzam, że to jest to co akurat bardzo lubię. Piąta część opowiadająca o perypetiach Doma i Briana umiejscowiona jest w czasoprzestrzeni po Szybko i wściekle, natomiast przed wydarzeniami rozgrywającymi się w Tokio Drift. Ma to o tyle duże znaczenie, że jak wiadomo, w Japonii zginął jeden z bohaterów, który ni stąd ni zowąd pojawia się w Fast Five. Kto to taki – zainteresowani będą wiedzieć, reszcie społeczeństwa nie będę psuł niespodzianki, jeśli tylko zamierzają jeszcze całą tę serię obejrzeć.




Otrzymane komentarze