Muszę przyznać, że stęskniłem się za tą serią. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem na ekranie przygody szybkiego i wściekłego minęło dobrych parę lat. Dziś znów dane mi było raczyć się swądem spalonej gumy i stwierdzam, że to jest to co akurat bardzo lubię. Piąta część opowiadająca o perypetiach Doma i Briana umiejscowiona jest w czasoprzestrzeni po Szybko i wściekle, natomiast przed wydarzeniami rozgrywającymi się w Tokio Drift. Ma to o tyle duże znaczenie, że jak wiadomo, w Japonii zginął jeden z bohaterów, który ni stąd ni zowąd pojawia się w Fast Five. Kto to taki – zainteresowani będą wiedzieć, reszcie społeczeństwa nie będę psuł niespodzianki, jeśli tylko zamierzają jeszcze całą tę serię obejrzeć.
gru 16
Otrzymane komentarze