Trailer filmu Total Recall – Pamięć absolutna

FILM, Prywatne, Trailer Brak komentarzy »

W 1990 roku ukazał się film z Arnoldem Schwarzeneggerem zatytułowany Pamięć Absolutna. Produkcja w dzisiejszych czasach całkowicie kultowa – wystarczy zapytać kogokolwiek z normalnego rocznika, z jakim filmem kojarzy mu się prostytutka z trzema piersiami. W tym roku znów będziemy śledzić losy Douga Quaida z tym tylko, że zamiast napakowanego Arnolda wcieli się były naszej Alicji Bachledy - Colin Farrel. Czytaj dalej »

Tagi: , , , , , , , , ,

Kobieta dnia – czwartek

Prywatne Brak komentarzy »

Czytaj dalej »

Tagi: , , , , , , , ,

Kobieta dnia – środa

Prywatne Brak komentarzy »

Czytaj dalej »

Tagi: , , , , , , , , , ,

Kobieta dnia – środa

Prywatne Brak komentarzy »

Czytaj dalej »

Tagi: , , , , , , , ,

Filmik promujący moje dzieła

FILM, Prywatne 1 komentarz »

Przed Wami filmik, który od dziś będę wlepiał do filmików przeze mnie tworzonych :D

Walentynki

Prywatne 2 komentarzy »

Jeeej! Dziś nie dość, że trzynastego w piątek, to jutro w kalendarzu powiewa dumnie napis ‘Walentynki’. Cieszmy się dzieci z tego wspaniałego dnia, albowiem jedynie 14 lutego wszyscy nagle zaczynają pałać do swoich połówek miłością i ni stąd ni zowąd obdarowują je cudownymi upominkami made in china lub zakupionymi w pobliskiej kwiaciarni. Nie ma to jak szczere wyznanie miłości w jakże oryginalny i niecodzienny sposób… Skąd we mnie tyle żółci się wylewa? Czyżbym miał zranione serduszko, nikt mnie nie kochał i czuję się samotny? Nic z tych rzeczy. Po prostu nie lubię podążać za ślepym tłumem. Wolę robić to, co inni zazwyczaj czynią 14 lutego, w pozostałe 364 dni w roku.

Z innej beczki – boli mnie gardło i głowa, nie mam humoru i jeszcze denerwuje mnie fakt, że jutro każdy będzie oczekiwał jakichś miłych słów z mojej strony. Niedoczekanie. Tak, czy inaczej dzisiaj w pracy miałem niezły stres z niesamowicie krótkim deadlinem. Nie ma to jak znikoma pomoc w kryzysowych sytuacjach i ratowanie tonącego okrętu samemu. Akurat taki splendor to można sobie wsadzić głęboko w otwór. Przynajmniej dane mi było dzisiaj widzieć u klienta na żywo gołego cyca. Faktem jest, że dopiero go zauważyłem po bezczelnej werbalnej uwadze, że właśnie na takie coś patrzę, no ale warto ten fakt odnotować. Przynajmniej dlatego, żeby pokazać, że praca wdrożeniowca nie jest wcale taka zła ;)

Aaaa… i do Obserwatora jedno zdanie – niechcąco skasowanego komentarza nie da się przywrócić do stanu oglądalności. Wszystko przez ten badziewny spam, który ostatnim czasy zaczął bezczelnie atakować pole komentarzy pod moimi wpisami.

UPDATE: Komentarz udało się uratować ;)

Tagi: , ,

Granatowy samochodzik tralalaa

Prywatne Brak komentarzy »

No i stało się… nadszedł 9 luty. Termin, w którym to miałem skoczyć z radości i wykrzyczeć ‘mam prawko!’. Niestety jakiś pan w granatowym samochodzie, mknący z zawrotną prędkością i mający w pupie to, że przed nim egzaminowana eLka ma już wcześniej włączony kierunkowskaz zmiany pasa, stwierdził, że nie należy mi się jeszcze plastikowy prostokącik i postanowił mnie bezczelnie ulać. Pech, że pan egzaminator wcisnął hamulec szybciej niż ja, przez co niestety pozostała mi zmiana fotela w samochodzie. No i późniejsze stwierdzenie mojego dzisiejszego guru, że wystarczyło mi jeszcze zawrócić na najbliższym rondzie i potem bym miał wolną drogę ku wymarzonemu uprawnieniu do kierowania samochodami osobowymi. Można się wkurzyć.

Innym powodem, dla którego mógłbym kogoś zabić, to najbliższy termin poprawki – 17 kwietnia. Cudownie, to tylko 3 miesiące… Jutro jednak przedstawię papiery z firmy, wskazujące na to, że prawko jest mi do życia niezbędne. Mam nadzieję, że owa poprawka nastąpi o wiele szybciej.

Tagi: , , ,

Koniec? Dobre sobie…

Prywatne 1 komentarz »

W tym miejscu, gdyby nie prześladujący mnie od dnia wczorajszego pech, moglibyście przeczytać moje spostrzeżenia dotyczące dnia wczorajszego. I akapit, w którym nadzieja na lepsze jutro, wylewała się niczym miodek z dzbanka Kubusia Puchatka. Niestety stało się tak, a nie inaczej i w związku z tym całe oba akapity poszły się… kochać. Dlatego nie będę już nic dzisiaj więcej pisał, bo i tak to nie ma zbytnio sensu. Takowo rzekłem!

Tagi:

Powiało…

Prywatne 2 komentarzy »

… zmianami. W życiu każdego człowieka zdarzają się takie chwile, że staje przed ważnym wyborem, który zadecyduje w pełni o jego przyszłym życiu. Również i mnie, już kolejny raz, udało się stanąć przed takim właśnie rozdrożem, której ścieżki zapewne usłane są zupełnie odmiennymi różami. Jakimi dokładnie? Tego nie potrafię stwierdzić. Mogę jednak spojrzeć za siebie i podsumować całą tę drogę, którą doprowadziła mnie właśnie do miejsca, w którym się znajduję.

Oczywistym jest, że nie była ona łatwa do przebycia. Mogę nawet stwierdzić, że na pewnych etapach była upstrzona niebezpiecznymi zakrętami, wybojami i czyhającymi tu i ówdzie niespodziankami. Jednakże większość jej kilometrów, to odległości cechujące się radością, miłością i zaufaniem. Czymś, co na zawsze pozostanie w pamięci.

Tak, czy inaczej – bacząc na kolejne etapy podróży, które mnie czekają, postanowiłem zjechać z wcześniej wyznaczonej trasy i udać się w nieznane. Co mnie czeka za horyzontem? Radość? Płacz? Tego dokładnie nie wiem, ale mam szczerą nadzieję i mocno w to wierzę, że będzie to coś dobrego. Nie tylko dla mnie – jako kierowcy, ale również dla wszystkich pasażerów, którzy dotąd mi towarzyszyli i tych, którzy ostatnimi czasy postanowili się dołączyć do pojazdu zwanego życiem.

Film BOY A

Prywatne Brak komentarzy »

Jako, że nie chce mi się powtarzać, poniżej znajdziecie treść jednego z moich postów, które zamieściłem na łebie filmowym. Uwaga! Jeśli nie chcecie zepsuć niespodzianki, to nie czytajcie nic poza pierwszym akapitem – po co psuć sobie zabawę spojlerami.

Film bardzo dobry, potrafi człowieka wzruszyć, co nie wszystkim produkcjom się udaje. Tak, czy inaczej – porusza wiele ważnych w dzisiejszych czasach kwestii: skuteczność resocjalizacji, siłę mediów, związki międzyludzkie. To właśnie jeden z tych filmów, które po napisach końcowych pozostawiają widza z mętlikiem w głowie, który każe nam sobie odpowiedzieć na kilka ważnych pytań dotyczących praw rządzących tym światem. Ta kwestia jest już jednak pod zupełnie inną dyskusję.

Boy A

Boy A

Uwaga! SPOJLER!

Co do dziewczyny głównego bohatera, to myślę, że jednak go kochała. To nic, że nigdy pierwsza nie odezwała się do niego miłym słowem. Moim zdaniem po prostu przeraziła się tym, że ktoś się w niej naprawdę zakochał. Nie potrafiła tak do końca w to wszystko uwierzyć. Ostatnia scena na molo – oczywiście urojona. Wystarczy spojrzeć na jej suknię w kolorze bieli – co on oznacza, chyba wie każdy. A to, że płakała na łóżku i nie zerwała z nim wszelaki kontakt – to też świadczy o tym, że jednak coś do niego czuła. Niestety prawda ją zupełnie przerosła. Zresztą postawcie się w jej sytuacji ;)

Mało kto zwraca uwagę na prowodyra ostatnich scen – chłopaka cały czas siedzącego przed telewizorem. Moim zdaniem jest on tu częścią spójną większości bohaterów. Sam, tak jak i główny bohater – nie doświadczył miłości rodzicielskiej. Sam, jak nasz Jack – popełnia czyn, który zaważa na życiu innych osób.

W sumie film jest takiego pokroju, że można przy dysputach o nim niejeden kieliszek wódki przechylić o 180 stopni :)

Tagi: , ,

Pod górkę…

Prywatne 1 komentarz »

Dawno już nie wstawiałem żadnej notki na mojego bloga. Ostatnia dotyczyła tego, że szukam pracy. Koniec końców takową znalazłem i mam nadzieję, że okres próbny zakończy się pomyślnym przedłużeniem umowy o pracę na czas nieokreślony. O tym jednak przekonam się na dzień przed Wigilią, tak więc zobaczymy, czy te Święta będą obchodzone z miłą perspektywą na przyszłość, czy wręcz na odwrót.

Jako, że macie tu do czynienia z blogiem, tak więc postanowiłem coś tu naskrobać od siebie. Nie będzie to żaden mądry tekst publicystyczny, ani nic w tym stylu. Po prostu osobista notatka, która pozwoli mi na spuszczenie ze smyczy słów, które od dawna zalegały w mojej głowie.

Tak naprawdę brakuje mi pisania - newsów, recenzji, zapowiedzi, tekstów publicystycznych – lecz z drugiej strony mam w sobie jeszcze ogromną niechęć do tworzenia jakichkolwiek tekstów oficjalnych. A za takie uznaję wszelakie formy moich artykułów, które mają w jakikolwiek sposób być oceniane przez innych - czytelników danej strony. Akurat tutaj sprawa ma się zupełnie inaczej – piszę co mi leży na języku i czynię to na swojej stronce za którą przejmuję pełną odpowiedzialność.

W ostatnim czasie moje życie zostały wywrócone do góry nogami. Nie powiem, żebym się z tego powodu cieszył – wręcz przeciwnie, albowiem są to zmiany stricte na minus. No, ale  nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Niestety w tym przypadku spełnia się kolejne polskie powiedzenie – o tym, że nieszczęścia chodzą parami. Z mojego doświadczenia mogę nawet powiedzieć, że nie tylko parami, ale i całymi stadami. Nie zdradzę jednak żadnych szczegółów. Nie czas i nie miejsce na to. Może kiedyś, kiedy wszystko się ułoży na dobre?

Tagi: , ,

Ruszamy z eGames

Prywatne Brak komentarzy »

GamersUniverse to już przeszłość, a przynajmniej jego wcielenie z .com na końcu, albowiem wciąż posiadam prawa do domeny z .pl i tak sobie myślę jak ten fakt niecnie wykorzystać. Tak, czy inaczej wczoraj rozpoczęliśmy z NewManem i Shosteyem aktualizację bazy danych w eGames. Inaczej mówiąc – wracamy na stare śmieci. Chociaż z drugiej strony nie tak do końca stare, albowiem CMSik jest całkiem nowy i swego czasu nie mieliśmy nawet okazji się z nim bardzo dobrze zapoznać.

Teraz stwierdzamy, że ma on o wiele więcej funkcji i jest bardziej dopracowany niż ten wykonany przez Cellworks dla GU. Nie wiem, ale gdybym ja zatrudnił takich cieniasów za tak grubą kasę, to bym ich wywalił już na drugi dzień. Wstyd dla tych ludzi, którzy nie potrafili zrobić nawet porządnego CMSa dla ‘profesjonalnego’ serwisu.

Nie przedłużając zbytnio – zapraszam wszystkich na stronę www.eGames.pl, na której pojawiły się już pierwsze newsy i dodane zostały pierwsze obrazki z gier. Niestety ja sam teraz wyjeżdżam na zasłużony urlop, tak więc przez najbliższy tydzień pracami zajmować się będzie jedynie Shostey i NewMan, myśle jednak, że po powrocie ruszymy ostro z koksem.

Tagi: ,

Co z GamersUniverse?

Prywatne 2 komentarzy »

Zapewnie nie wszyscy z Was mieli jeszcze szansę dostać się na stronę Gamers Universe. Jeśli nie, to zapraszam do działu z linkami - tam odnajdziecie to, czego szukacie.

Powiem wprost – jestem wkurzony i załamany. Przez ostatnie osiem miesięcy niezliczoną ilość godzin spędziłem na „opiekowaniu” się tą stroną. Były dni, że było naprawdę ciężko. Zdarzały się też tygodnie bez jednego wolnego dnia. Wszystko to tylko po to, żeby nasz serwis rósł w siłę, żeby już wkrótce znajdował się na ustach wszystkich Graczy w Polsce. I nie tylko w Polsce, ale też i na świecie -swoje przedstawicielstwa mieliśmy również w Grecji oraz Anglii. Plany były jeszcze większe - ekspansja Ameryki Północnej oraz innych krajów Starego Kontynentu.

Niestety… Dwa dni temu zdarzyło się najgorsze: inwestorzy postanowili wycofać swoje udziały ze spółki. Tym samym pracę straciło mnóstwo ludzi – w Polsce, w Grecji, w Anglii… Wszyscy robiliśmy to, co tak naprawdę kochaliśmy. I nadal kochamy. Naszym marzeniem było to, żeby utrzymywać się ze środków do życia, które pochodziłyby z branży growej. I nasze marzenia się spełniły. Praca dla Gamers Universe nie była zwykłą pracą. Były to kolejne wyzwania, czasem ciężkie do zrealizowania, ale zawsze takie, które po pomyślnym zakończeniu dawały nam niesamowitą satysfakcję.

Budząc się o szóstej rano nie myślałem o tym, że znów nastał kolejny dzień, w którym trzeba zmagać się z czymś nielubianym. Wręcz przeciwnie! Cieszyłem się, że mogę zasiąść przy laptopie i dzielić się z innymi kolejnymi wiadomościami ze świata gier, dostarczać recenzji, zapowiedzi, tłumaczeń filmów i wielu innych rzeczy, które pomimo tego, że tworzyło się w towarzystwie dość napiętych terminów, to jednak sprawiało to wiele frajdy.

Miało być tak piękne - dalekosiężne plany, największy serwis growy w Polsce i być może na świecie. Było oficjalne otwarcie w Warszawie. Artykuły w gazetach. Spotkania z ludźmi z branży. Wszystko szło w jak najlepszym kierunku. Niestety ktoś stwierdził, że to nie ma sensu, że nie daje to na dzień dzisiejszych wystarczających profitów. Przecież to była tylko kwestia czasu!

Nie zabrano mi pracy. Zabrano mi urzeczywistnienie mych snów. W brutalny i bezceremonialny sposób. Praca to praca - zawsze można jakąś znaleźć. Niestety… to coś co jeszcze kilka dni temu rosło w siłę, dziś zostało brutalnie stłamszone, rozgniecione, a następnie bezwzględnie doprowadzone do nicości.

Przykro mi. Bardzo. Wiem jednak, że już wkrótce emocje znikną, a na ich miejsce zjawi się coś innego - silniejszego, co doprowadzi do powstania jeszcze lepszej strony o grach. W końcu ja i moi „ziomale” robimy to od lat. Nie poddamy się tak łatwo - świat jeszcze o nas usłyszy!

Designed by NattyWP Wordpress Themes.
Images by desEXign.