Jako, że nie chce mi się powtarzać, poniżej znajdziecie treść jednego z moich postów, które zamieściłem na łebie filmowym. Uwaga! Jeśli nie chcecie zepsuć niespodzianki, to nie czytajcie nic poza pierwszym akapitem – po co psuć sobie zabawę spojlerami.
Film bardzo dobry, potrafi człowieka wzruszyć, co nie wszystkim produkcjom się udaje. Tak, czy inaczej – porusza wiele ważnych w dzisiejszych czasach kwestii: skuteczność resocjalizacji, siłę mediów, związki międzyludzkie. To właśnie jeden z tych filmów, które po napisach końcowych pozostawiają widza z mętlikiem w głowie, który każe nam sobie odpowiedzieć na kilka ważnych pytań dotyczących praw rządzących tym światem. Ta kwestia jest już jednak pod zupełnie inną dyskusję.
Uwaga! SPOJLER!
Co do dziewczyny głównego bohatera, to myślę, że jednak go kochała. To nic, że nigdy pierwsza nie odezwała się do niego miłym słowem. Moim zdaniem po prostu przeraziła się tym, że ktoś się w niej naprawdę zakochał. Nie potrafiła tak do końca w to wszystko uwierzyć. Ostatnia scena na molo – oczywiście urojona. Wystarczy spojrzeć na jej suknię w kolorze bieli – co on oznacza, chyba wie każdy. A to, że płakała na łóżku i nie zerwała z nim wszelaki kontakt – to też świadczy o tym, że jednak coś do niego czuła. Niestety prawda ją zupełnie przerosła. Zresztą postawcie się w jej sytuacji
Mało kto zwraca uwagę na prowodyra ostatnich scen – chłopaka cały czas siedzącego przed telewizorem. Moim zdaniem jest on tu częścią spójną większości bohaterów. Sam, tak jak i główny bohater – nie doświadczył miłości rodzicielskiej. Sam, jak nasz Jack – popełnia czyn, który zaważa na życiu innych osób.
W sumie film jest takiego pokroju, że można przy dysputach o nim niejeden kieliszek wódki przechylić o 180 stopni

Otrzymane komentarze