Muszę przyznać, że stęskniłem się za tą serią. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłem na ekranie przygody szybkiego i wściekłego minęło dobrych parę lat. Dziś znów dane mi było raczyć się swądem spalonej gumy i stwierdzam, że to jest to co akurat bardzo lubię. Piąta część opowiadająca o perypetiach Doma i Briana umiejscowiona jest w czasoprzestrzeni po Szybko i wściekle, natomiast przed wydarzeniami rozgrywającymi się w Tokio Drift. Ma to o tyle duże znaczenie, że jak wiadomo, w Japonii zginął jeden z bohaterów, który ni stąd ni zowąd pojawia się w Fast Five. Kto to taki – zainteresowani będą wiedzieć, reszcie społeczeństwa nie będę psuł niespodzianki, jeśli tylko zamierzają jeszcze całą tę serię obejrzeć.
gru 16
sty 05
Ostatnio dane mi było zauważyć, że kina na całym świecie zaroiły się od przeróżnego rodzaju filmów dla dzieci, w których główną rolę grywały klatki tworzone przy użyciu techniki CGI. Dzięki temu na dużym ekranie mogliśmy podziwiać takie perełki jak Shrek, Epoka Lodowcowa, Wall-E, Odlot i ostatnio Planet 51. Każda z tych produkcji cechowała się prostą fabułą, niesamowitymi animacjami komputerowymi, humorem dopasowanym zarówno dla widza młodszego jak i dorosłego oraz olbrzymimi kampaniami reklamowymi.

Otrzymane komentarze